Forum

Start new conversation

Categories

Conversation - Miejskie legendy dotyczące Wrocławia

Anna "lola" Iks
6 years, 6 months ago

Wow fajne :) Nawet nie wiedziałam, że żyję w takim ciekawym mieście :P

Krzysztof "KrzysiekWu" Węgrzyn
7 years, 3 months ago

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele ludowych podań i legend otacza nas w architekturze miasta. Oto bardzo subiektywna lista najbardziej interesujących legend dotyczących różnych miejsc we Wrocławiu. Zwiedzając Wrocław, warto mieć je na uwadze!

Skamieniałe Tancerki (ul. Szewska 50/51)
Na ścianie wewnętrznego dziedzińca wzniesionego w 1904 roku budynku Towarzystwa Pomocy Wzajemnej Pracowników Handlu, obecnej siedziby Katedry Etnologii i Kulturoznawstwa, znajduje się płaskorzeźba skamieniałych tancerek. Wedle legendy, pewna uboga wdowa miała dziewięć córek, które lekkomyślnie trwoniły czas na zabawy i romanse. Matka tolerowała ich fantazje do czasu, gdy zechciały się wybrać na tańce w Wielki Piątek. Wpadła wówczas w gniew i zamknęła je na klucz w małej izdebce. One jednak postanowiły wykraść się przez okno. Kiedy tylko to uczyniły, natychmiast skamieniały.
Brama Kluskowa (plac Katedralny 15)
Bohaterka jednej z najpopularniejszych legend miejskich. Szczyt bramy zdobi niewielka, nieforemna kula, której trudno przypisać jakąś funkcję ozdobną lub praktyczną. Historia o bramie kluskowej tłumaczy ją następująco: pewnemu chłopu z Dąbia pod Wrocławiem umarła żona, znakomita kucharka. Opłakiwał on więc stratę małżonki, a zwłaszcza żałował klusek śląskich, których nikt nie umiał przyrządzić tak jak ona. Pewnego razu będąc na targu we Wrocławiu zasnął pod kościołem Św. Idziego, wówczas przyśniła mu się nieboszczka, oznajmiając, że jego żal i smutek nie pozwalają zaznać jej szczęścia w niebie. Obiecała, że zostawi mu zaczarowany garnek pełen klusek, których nigdy mu już nie zabraknie, pod warunkiem, że zawsze będzie ostatnią zostawiał na noc w naczyniu. Gdy się obudził, ujrzał przed sobą gar pełen klusek. Natychmiast zaczął je spożywać, pamiętając o przykazaniu żony. Jednak głód okazał się silniejszy i postanowił zjeść ostatnią kluskę. Gdy już miał ją połknąć, zeskoczyła ona jednak z łyżki, uniosła się w górę, przywarła do łuku bramy, a potem obróciła się w kamień. A garnek na zawsze już pozostał pusty.
Most Grunwaldzki
Powstał w latach 1908-1910 według projektu trzech inżynierów M. Magera, R.Weyraucha, M. Mayera oraz konstruktora Scholtza, jest jednym z symboli Wrocławia. W chwili oddania był drugim co do wielkości mostem wiszącym w Niemczech, a jego stalowa, rozpięta na dwóch filarach konstrukcja była w tym czasie niezwykle nowatorska. Legenda głosi, iż autor projektu mostu powiesił się na nim lub też utopił w Odrze, ponieważ ponowne obliczenia wskazały, że obiekt się zawali. Źródłem legendy jest najprawdopodobniej fakt, że twórca architektury mostu, miejski radca budowlany Richard Pluddemann, nie dożył końca inwestycji.
Już po wojnie, w latach 50-tych, do legendy przeszedł przelot pod mostem pilota-akrobaty. Ponieważ tego typu ekscesy były i są zabronione, nikt się do tego wyczynu nie przyznaje.
Wzgórze Partyzantów
Wzgórze miało być połączone tunelem prowadzącym pod fosą z kamienicą przy Podwalu, w której znajduje się konsulat niemiecki, jednak konsulat powstał dopiero po II wojnie światowej, a zatem jest to historia niemożliwa.
Psie Pole
W roku 1109 pod Wrocławiem naprzeciw siebie ustawiły się wojska polskie i niemieckie, które pewne zwycięstwa z radością oczekiwały wojny. Mimo zmęczenia pochodem w kraju wrogiej im polskiej ludności, pozostali ufni w swą przewagę liczebną i lepsze uzbrojenie.Pragnęli nareszcie rozstrzygnięcia wojny. Jednak losy wojny potoczyły się inaczej, niż się spodziewano. W ogromnym, otwartym boju skruszyła się największa potęga ówczesnej Europy. Po bitwie na polu została masa niemieckich trupów, z których zrobiły sobie straszliwą ucztę wszystkie okoliczne, bezpańskie psy. Od tego czasu miejsce to nosi nazwę Psiego Pola.
Kościół na dachu
Dawno , dawno temu żyli sobie książę Henryk i biskup Tomasz. Książę był bardzo dobrym człowiekiem. Miał tylko jedną wadę-myślał, że jest najważniejszy. Tak samo myślał o sobie biskup i ciągle się kłócili o to , który z nich jest najważniejszy . Pewnego dnia pojechali prosić arcybiskupa o rozstrzygnięcie sporu. Arcybiskup poradził im, żeby na znak zgody wybudowali kościół. Kościół miał nosić nazwę Św. Bartłomieja. Kopiąc dół pod fundamenty jeden z robotników zobaczył korzenie w kształcie krzyża. Natychmiast powiadomił o tym biskupa. Po wysłuchaniu tej wiadomości biskup poszedł do księcia i zaproponował zmianę nazwy kościoła na kościół pod wezwaniem Św. Krzyża , ale na to nie chciał zgodzić się książę. I znowu pojechali do arcybiskupa. Ten powiedział, że najlepiej będzie, jeżeli wybudują jeden kościół na dachu drugiego. I tak do kościoła Św. Krzyża wchodzi się dwudziestoma czterema schodami w górę, a do kościoła Św. Bartłomieja siedemnastoma w dół.
Legenda o kamiennej głowie.
Niegdyś żył sobie człowiek zwany Mistrzem. Miał piękną i bogatą córkę. Chciał, aby wyszła za mąż za bogatego człowieka. W córce zakochał się jeden z uczniów Mistrza. Chciał się z nią ożenić, ale on nie zgadzał się. Uważał, że uczeń chce się żenić dla bogactwa. Mistrz zagroził, że jeżeli będzie się spotykał z jego córką to wyrzuci go z warsztatu. Uczeń zlekceważył tę groźbę, a Mistrz dotrzymał danego mu słowa i wydalił go, aby się zemścić uczeń podpalił jego dom. Wszedł na wieżę kościelną i patrzył przez małe okienko na płonący dom. Cieszył się ze swojej zemsty. Głowa utknęła mu w małym okienku i nie mógł jej wyciągnąć. Chciał wołać o pomoc, ale nie mógł, bo zamienił się w kamień.

Your opinion: